Z Adamem Kadenaci, pracownikiem Wolskiego Centrum Kultury oraz Pełnomocnikiem Dyrektora ds. Partycypacji rozmawia Hubert Malczewski.
Hubert Malczewski: Wolskie Centrum Kultury planuje otworzyć na Kole Miejsce Aktywności Lokalnej. Co to jest MAL i czym się różni od klasycznej placówki kultury?
Adam Kadenaci: Wolskie Centrum Kultury prowadzi już kilka miejsc aktywności lokalnej, jednak większość z nich znajduje się na Młynowie. Od dłuższego czasu planowaliśmy stworzenie takiego miejsca także na Kole. Na przełomie 2019 i 2020 roku przeprowadziliśmy proces konsultacji społecznych, podczas których zapraszaliśmy mieszkańców i mieszkanki osiedla do współprojektowania tego, jak taka sąsiedzka przestrzeń mogłaby wyglądać. Bo miejsce aktywności lokalnej to przestrzeń, która ma wspierać sąsiedzką, oddolną, spontaniczną aktywność mieszkańców od podstaw. Tutaj będzie można przyjść posiedzieć, poczytać książkę, napić się kawy, a przy okazji spotkać się z sąsiadami czy zagrać w planszówki. Ale również zrealizować swoje własne inicjatywy, jak na przykład Śniadanie Sąsiedzkie, które za sprawą Joanny Krawczyk i Ewy Korzeniowskiej, dwóch mieszkanek Koła będzie wydarzeniem, które zainauguruje otwarcie tej przestrzeni. Rolą MAL-u jest wesprzeć takie pomysły organizacyjnie - pomóc zaplanować, wypromować czy zapewnić niezbędne zasoby, jak np. stoły czy rzutnik. Tym się właśnie miejsce aktywności lokalnej różni się od klasycznej działalności domu kultury, który organizuje wydarzenia w sposób bardziej odgórny.

Czy można powiedzieć, że wasze działania to powrót do dawnych tradycji sąsiedzkich, czy jednak tworzycie coś zupełnie nowego?
Jest to na pewno jest powrót historii przedwojennej. Dom społeczny, który tu powstał i funkcjonował przed laty został de facto ufundowany przez samych mieszkańców, z cegiełek-pocztówek. On w pierwszych latach działania pełnił bardzo szerokie funkcje – było tu m.in. wsparcie dla dzieci czy edukacja dla kobiet, które w latach 30. chciały nauczyć się bycia nowoczesnymi paniami domu. Ale była to właśnie przestrzeń także na oddolne inicjatywy. Jedną z nich były wystawy kwiatów i roślin, które ludzie hodowali u siebie w mieszkaniach. Rzeczywiście przed wojną ten dom łączył działalność odgórną z oddolną, a społeczność osiedla TOR traktowała to miejsce jak swoją przestrzeń. W czasach PRL-u i po transformacji to miejsce działało jednak inaczej. Co prawda oferowało mieszkańcom wiele wydarzeń artystycznych i zajęć edukacyjnych, ale Wolskie Centrum Kultury (a wcześniej Dom Kultury im. Żeromskiego) występowało w roli organizatora, a mieszkańcy w roli odbiorców działań. Pierwszą taką inicjatywą w ostatnich latach, która miała za zadanie przełamać ten schemat była zorganizowana w 2018 r. wystawa Muzeum Szklanych Domów. Przedstawiała ona historię osiedla, także z uwzględnieniem wątków szczególnie istotnych dla społeczności lokalnej, takich jak drewniany kościół zbudowany przez Księdza Sitnika czy osiedle Drewniane Koło. Udało nam się wtedy skutecznie zachęcić mieszkańców i mieszkanki Koła do współorganizowania. Opowiadali nam oni swoje wspomnienia, przekazywali archiwalne zdjęcia czy wręcz współprojektowali z nami tę wystawę. Ta oddolna aktywność zaczęła tu więc powoli się odradzać, jednak do tej pory nie mieliśmy specjalnej przestrzeni temu przeznaczonej. Ale to się właśnie zmienia – w zeszłym roku udało nam się otrzymać finansowanie z Narodowego Centrum Kultury z programu Infrastruktura Domów Kultury, co pozwoliło nam zmodernizować tę przestrzeń pod zupełnie nowe funkcje.
.png)
Budynek Domu Społecznego przy ul. Obozowej 85 historycznie przeznaczony był w całości pod działalność kulturalną. Dzisiaj jego znaczną część wypełniają prywatne lokale. Jak udało się wam wygospodarować przestrzeń pod MAL?
Przestrzeń, w której powstaje MAL od zawsze była w naszych zasobach, jednak była przeznaczona pod inne funkcje. W latach 90. prowadziliśmy tam punkt xero. Później z kolei odbywały się w niej działania informatyczne. W ostatnich latach swoją siedzibę miała tu pracownia tkacka Penelopa, jednak w założeniu dyrektora Mikołajewskiego, który uważa, że dom kultury musi być otwarty na oddolne inicjatywy, ta przestrzeń została przeznaczona na miejsce aktywności lokalnej. Ale spokojnie – dla Penelopy również znaleźliśmy nowe miejsce.
Budowanie aktywności wokół MAL-u to na pewno proces długotrwały i niełatwy. Jak zamierzacie sobie z nim poradzić?
Choć przez ostatnie pięć lat mierzyliśmy się z szukaniem finansowania, finalnie okazuje się, ze wszystko zgrało się idealnie w czasie. W listopadzie zeszłego roku Ewa i Asia, dwie mieszkanki Koła, zwróciły się do mnie z pytaniem, czy Wolskie Centrum Kultury nie przyłączyłoby się do inicjatywy sąsiedzkiej herbatki wigilijnej, którą dziewczyny chciały zorganizować na swoim osiedlu po raz pierwszy. Jako że ja zawodowo zajmuję właśnie włączaniem mieszkańców i wspieraniem oddolnych inicjatyw to ucieszyłem się, że w końcu ze strony mieszkańców pojawiła się chęć działania. Spotkałem się z dziewczynami, zaplanowaliśmy sobie, jakiego wsparcia potrzebują i przystąpiliśmy do działania. Mimo zimy i niskiej temperatury, na integracyjnym wydarzeniu w plenerze pojawiło się ponad 60 osób, co uświadomiło mi, że osiedle w jakimś sensie budzi się do działania. Ale to nie jedyna grupa inicjatywna - mamy również grupę osób, która w zeszłym roku założyła ogród społeczny w Parku Księcia Janusza przy naszej Pasiece Edukacyjnej. Ania – jedna z założycielek ogrodu – zaczęła też upiększać przestrzeń osiedla. Na fragmencie zaniedbanego trawnika za Biedronką zaaranżowała mini ogródek, który pielęgnuje przy wsparciu mieszkańców. Na społeczność lokalną otworzył się też Buddyjski Ośrodek Medytacyjny na Ożarowskiej, który zorganizował z nami otwarty wykład o ich historii miejsca, jego działalności i głównych założeniach buddyzmu. Cieszy mnie więc to, że na Kole pojawiły się osoby aktywne, które możemy zaangażować w proces budowania MAL-u i z którymi podczas wcześniejszych działań zbudowaliśmy już dobrą relację. Jednak należy mieć na uwadze, że jest to proces i nie trwa on z dnia na dzień. Zakładając, że chcemy, aby było to oddolne miejsce, musimy postawić na długofalowe budowanie społeczności. Krok po kroku. Nie musi być od razu przysłowiowych „fajerwerków”.
.png)
.png)
Jak ma wyglądać ta przestrzeń w środku po remoncie? Jakim aktywnościom ma służyć, jakie elementy wyposażenia są tu zaplanowane?
Sama przestrzeń była projektowana wspólnie z mieszkańcami. Udało nam się zaangażować do tego zadania architekta Macieja Walczynę z pracowni TROP, który specjalizuje się w partycypacyjnym, włączającym projektowaniu instytucji kultury. Finalnie, w MAL-u będzie jedna główna przestrzeń z aneksem kuchennym, ok. 40 m2, w której będą odbywać się największe wydarzenia. Można porównać jej funkcję do przestrzeni kawiarni sąsiedzkiej, która funkcjonuje w Wolskim Centrum Kultury na Działdowskiej. Oprócz tego, znajdą się tu dwa mniejsze pomieszczenia przeznaczone pod działania bardziej warsztatowe. Przestrzeń ta będzie mogła funkcjonować niezależnie od reszty budynku, co też jest jej dużym plusem, bo daje większe możliwości i swobodę. Dużym potencjałem są też tereny zieleni, ponieważ wyjścia z MAL-u prowadzą na obie strony budynku. Zarówno od strony Deotymy, jak i podwórka znajdują się zielone skwery, gdzie możemy „wylewać się” z działaniami, wychodzić z leżakami i w dłuższej perspektywie możemy myśleć o założeniu np. ogrodu społecznego.
.png)
.png)
.png)
Już 30 marca odbędzie się Śniadanie Sąsiedzkie, podczas którego oficjalnie zostanie otwarta nowa przestrzeń sąsiedzka na Kole. Warto przyjść?
Zdecydowanie. Śniadanie Sąsiedzkie to kolejna inicjatywa Ewy i Joanny, które w ten sposób chcą zaprosić mieszkańców osiedla do wspólnej rozmowy, poznania i zintegrowania się przy wspólnym posiłku. Pomysłodawczynie zachęcają do przyniesienia ze sobą przekąsek lub napoi oraz nieśmiało liczą na to, że wśród gości pojawią się również osoby, które chciałyby zaangażować się społecznie i mają ochotę na to, by wspólnie na Kole rozwijać działania sąsiedzkie czy kulturalne. Ale oprócz poznania swoich bliższych czy dalszych sąsiadów śniadanie będzie świetną okazją, by zobaczyć tę nową oddaną przestrzeń, należącą właśnie do mieszkańców i mieszkanek oraz otwartą na ich różnorodne pomysły. To, co ostatecznie będziemy robić w MAL-u wraz z sąsiadami zależy tak naprawdę od ich potrzeb. I właśnie m.in. o tych potrzebach będziemy chcieli z wami podczas tego spotkania porozmawiać. Oprócz tego, planujemy zorganizować również mały plebiscyt na nazwę naszej przestrzeni, aby nadać jej unikatowości.

Napisz komentarz
Komentarze